Mam sukienkę!!!!!!!!!!!!!
[Właśnie na death.fm 'leci' Gojira - Backbone :) *zachwycona*]
Sukienka jest niebieska, ładna, z kwiatkiem. Została kupiona przez Olimpię (lub jak kto woli Oleńkę), za chwilę żonę mojego taty. Pojawię się w niej (w tej sukience a nie Olimpii ;D ) na ślubie.
A dziś... Byłam z Katarzyną w Złotych Tarasach. Fajnie było. Najpierw... Hm... Nie pamiętam. Ale potem poszłyśmy do KFC. I tam były fajne rzeczy. Np. zakonnice. I chłopczyk! Taaak, taki wysoooki, chyba... W każdym razie chodziłyśmy za nim i jego kolegą, a la chłopakiem. Kasiunia (te$$hhhh cię lofffffciam) powiedziała coś w stylu "Nie widzisz? Przecież jestem chłopcem." Ja na to: "Taaak? To pokaż mi swojego dużego". No... Potem ona coś z nim gadała i coś tam, coś tam a ja do domu pojechałam.
Nienawidzę empika! Wrrrr...
Jakie śmiechy. AAAAAAAAAA!!!!!!!!! The Ruins Of Beverast w radiu. Jestem Zachwycona przez wielkie Z. Empik jest do dupy za to inne rzeczy są genialne (np. iTunes, Internet, muzyka...) Nie no... Za chwilę się posram ze szczęścia...
Kończę i życzę miłych (czyt. koszmarnych) snów.
poniedziałek, 28 czerwca 2010
sobota, 26 czerwca 2010
21:28
Budujemy piramidę.
Udajemy.
No trudno.
Znowu zaczęłam coś pisać. Tym razem jest to opowieść o kraju z krwawymi obyczajami. Idzie źle. 4 ostatnie zdania, z których jestem dumna okazały się być murem. Nie jestem w stanie napisać ani słowa więcej. Ale chyba nie usunę blokującej części. Chyba...
"Jego uśmiech, każdy gest" - nagle mi się to przypomniało. Słowa wyrwane z kontekstu...
Na pewno nie można zwariować od piosenki, której tytułu nie pamiętam. Depresji też się nie dostanie. Bo takie skutki uboczne mogą wystąpić, jak zejdzie się, a może raczej spadnie jeszcze niżej. A może to nie jest upadek, tylko wspinaczka. Wspinaczka po coś... co trudno osiągnąć. I nie każdemu się uda.
I am all right. I hope...
Swoją drogą chcę mieć. Tylko dla siebie...
Udajemy.
No trudno.
Znowu zaczęłam coś pisać. Tym razem jest to opowieść o kraju z krwawymi obyczajami. Idzie źle. 4 ostatnie zdania, z których jestem dumna okazały się być murem. Nie jestem w stanie napisać ani słowa więcej. Ale chyba nie usunę blokującej części. Chyba...
"Jego uśmiech, każdy gest" - nagle mi się to przypomniało. Słowa wyrwane z kontekstu...
Na pewno nie można zwariować od piosenki, której tytułu nie pamiętam. Depresji też się nie dostanie. Bo takie skutki uboczne mogą wystąpić, jak zejdzie się, a może raczej spadnie jeszcze niżej. A może to nie jest upadek, tylko wspinaczka. Wspinaczka po coś...
I am all right. I hope...
Swoją drogą chcę mieć. Tylko dla siebie...
niedziela, 20 czerwca 2010
Nie.
Pociąg. Turkot kół. Tak, koła.
Nadal tu jestem.
Nie odpuszczę.
Złap mnie i trzymaj mocno. Razem przetrwamy.
Chcę odkryć miejsce, w którym mieszkają smoki. Tak, smoki.
Chcę słyszeć piękny dźwięk.
Mam ochotę polecieć na nieistniejących skrzydłach.
Wolałabym umrzeć niż nadal patrzeć na film.
Film...
Albo wcale nie.
Nie chcę telewizji. Media są okropne.
Ich pożywieniem jest nieszczęście ludzkie.
I śmierć.
Śmierć.
"Nikt nie przeżył".
Nadal tu jestem.
Nie odpuszczę.
Złap mnie i trzymaj mocno. Razem przetrwamy.
Chcę odkryć miejsce, w którym mieszkają smoki. Tak, smoki.
Chcę słyszeć piękny dźwięk.
Mam ochotę polecieć na nieistniejących skrzydłach.
Wolałabym umrzeć niż nadal patrzeć na film.
Film...
Albo wcale nie.
Nie chcę telewizji. Media są okropne.
Ich pożywieniem jest nieszczęście ludzkie.
I śmierć.
Śmierć.
"Nikt nie przeżył".
środa, 26 maja 2010
14:22
Chciałabym powiedzieć, że kocham. Kocham, kocham, kocham i ściskam na odległość. Ale nie ciebie!!
Naprawdę dziś jest dzień matki? To dziwne... Nie mam prezentu, nie mam pomysłu na prezent.
Jaki piękny mamy dziś dzień! SŁONECZKO!!!!! Kurwa, za chwilę chyba się posrają ze szczęścia. Kto? Sama nie wiem. Chmurki, PKiN. Jakie mam zasrane szczęście (zasrane przez tych, którzy się posrali, a szczęście, bo... bo... bo sama nie wiem)
Słucham 'zbawiennego' death metalu xD
Przypomniało mi się "gówno w oborniku", gdy to powiedziałam nie bardzo wiedziałam co to obornik. Ania zaczęła się śmiać (tak mi się wydaj, dokładnie nie pamiętam). A nazwę bluetootha miałam taką: "Kabaret u dup". Fajnie, nie? To S.L.M. mi przestawiła.
Woda spływała i spływała, kwiatek wyrósł z brudu. Tak, sąsiedzi mogą być tego pewni. Ja z Kaśką nic nie robiłam. Jeszcze wyciągałyśmy listy... Zadłużona rodzina z pełną skrzynką. Przynajmniej ją trochę odchudziłyśmy. Listonosz będzie miał gdzie wkładać zawiadomienia o wezwaniu do sądu ;D. "Byłoby cudownie, a tak tylko pięknie jest."
Uświadomiłam sobie, że jeszcze rok temu kochałam Rihannę, wydawało mi się, że jest kimś wyjątkowym. Moja matka zawsze musi narzekać. Pop jej się nie podoba, techno też nie, metal również a zwłaszcza death metal i black metal. Uważa, że ten drugi mi zepsuje psychikę czy coś. Trudno, z moją psychiką już jest coś nie tak.
Dzień matki a ja ją 'obgaduję'. Ale ma fajną córeczkę.
Dobra, żegnam państwa.
Naprawdę dziś jest dzień matki? To dziwne... Nie mam prezentu, nie mam pomysłu na prezent.
Jaki piękny mamy dziś dzień! SŁONECZKO!!!!! Kurwa, za chwilę chyba się posrają ze szczęścia. Kto? Sama nie wiem. Chmurki, PKiN. Jakie mam zasrane szczęście (zasrane przez tych, którzy się posrali, a szczęście, bo... bo... bo sama nie wiem)
Słucham 'zbawiennego' death metalu xD
Przypomniało mi się "gówno w oborniku", gdy to powiedziałam nie bardzo wiedziałam co to obornik. Ania zaczęła się śmiać (tak mi się wydaj, dokładnie nie pamiętam). A nazwę bluetootha miałam taką: "Kabaret u dup". Fajnie, nie? To S.L.M. mi przestawiła.
Woda spływała i spływała, kwiatek wyrósł z brudu. Tak, sąsiedzi mogą być tego pewni. Ja z Kaśką nic nie robiłam. Jeszcze wyciągałyśmy listy... Zadłużona rodzina z pełną skrzynką. Przynajmniej ją trochę odchudziłyśmy. Listonosz będzie miał gdzie wkładać zawiadomienia o wezwaniu do sądu ;D. "Byłoby cudownie, a tak tylko pięknie jest."
Uświadomiłam sobie, że jeszcze rok temu kochałam Rihannę, wydawało mi się, że jest kimś wyjątkowym. Moja matka zawsze musi narzekać. Pop jej się nie podoba, techno też nie, metal również a zwłaszcza death metal i black metal. Uważa, że ten drugi mi zepsuje psychikę czy coś. Trudno, z moją psychiką już jest coś nie tak.
Dzień matki a ja ją 'obgaduję'. Ale ma fajną córeczkę.
Dobra, żegnam państwa.
czwartek, 20 maja 2010
19:04
Rok 2006 był niewątpliwie najpiękniejszy.
___
A może chciałabym zostać ścięta?
Ania... Chyba,... osoba najważniejsza w moim jakże krótkim życiu. Chyba. Niczego nie wiem na pewno, zawsze pojawia się zwątpienie. Ale bez zwątpienia nie byłoby przemyśleń, nie byłoby ludzi innych! Bez zwątpienia byłabym taka sama, taka jak każdy na tym świecie. I może byłoby dobrze...
Tak... 'byłoby', to piękne słowo. Ono też oznacza, że jednak pojawia się w nas nuta zwątpienia, nie jesteśmy do końca pewni.
Taki debilny post, blog niby o moim życiu. Trochę dawno nie pisałam, ciągle mam wyrzuty sumienia. Czyżbym zwątpiła w swą siłę?...
A czy Ty zwątpiłeś.
(Tam dam dam: Jeśli jesteś polonistą i masz ochotę wstawić mi pałę za powtarzające się 'zwątpienie' - pieprz się!)
Dobra, nie mam już czasu, muszę kogoś zamordować!!
___
A może chciałabym zostać ścięta?
Ania... Chyba,... osoba najważniejsza w moim jakże krótkim życiu. Chyba. Niczego nie wiem na pewno, zawsze pojawia się zwątpienie. Ale bez zwątpienia nie byłoby przemyśleń, nie byłoby ludzi innych! Bez zwątpienia byłabym taka sama, taka jak każdy na tym świecie. I może byłoby dobrze...
Tak... 'byłoby', to piękne słowo. Ono też oznacza, że jednak pojawia się w nas nuta zwątpienia, nie jesteśmy do końca pewni.
Taki debilny post, blog niby o moim życiu. Trochę dawno nie pisałam, ciągle mam wyrzuty sumienia. Czyżbym zwątpiła w swą siłę?...
A czy Ty zwątpiłeś.
(Tam dam dam: Jeśli jesteś polonistą i masz ochotę wstawić mi pałę za powtarzające się 'zwątpienie' - pieprz się!)
Dobra, nie mam już czasu, muszę kogoś zamordować!!
piątek, 30 kwietnia 2010
Ach... Ktoś chce parówkę?
Było CUDOWNIE!
27.04.'10:
Spotkałam się z S.L.M. w złotych tarasach. Chodziłyśmy po sklepach, rozmawiałyśmy i coś tam jeszcze robiłyśmy. Było spoko. Ale oczywiście musiałyśmy spotkać Kaśkę z jej koleżanką/przyjaciółką. Byłam w szoku. W takich sytuacjach nigdy nie potrafię sobie poradzić (ups... mówię właśnie o swoich słabych stronach). Bąknęłam jakieś 'cześć' czy coś takiego i oddaliłyśmy się z Anią. Poszłam do Ery żeby coś tam kupić a potem pojechałyśmy do mnie. Stałam się Lady Cook, która pracuje na zlecenie wymyślonej Poison TV, w której to lecą programy o zabijaniu, mordowaniu itp., itd. Lady Cook gotuje kotlety z człowieka i robi eksteremalne mieszanki. Aha, tego dnia szukałam też ukochanej płyty, której nigdzie nie mogę znaleźć. I oczywiście nie znalazłam.
28.04.'10:
Również byłam w złotych tarasach. Ale chwila... niech sobie przypomnę - tym razem z Kaśką. Byłam tam tylko przez gadzinę, potem musiałam jechać aby opiekować się Darią - tym różowym czymś. Pokazywałam jej zuomarket. Więcej grzechów nie pamiętam.
29.04.'10:
Najlepszy dzień w moim życiu! Opiszę go kiedy indziej xD.
27.04.'10:
Spotkałam się z S.L.M. w złotych tarasach. Chodziłyśmy po sklepach, rozmawiałyśmy i coś tam jeszcze robiłyśmy. Było spoko. Ale oczywiście musiałyśmy spotkać Kaśkę z jej koleżanką/przyjaciółką. Byłam w szoku. W takich sytuacjach nigdy nie potrafię sobie poradzić (ups... mówię właśnie o swoich słabych stronach). Bąknęłam jakieś 'cześć' czy coś takiego i oddaliłyśmy się z Anią. Poszłam do Ery żeby coś tam kupić a potem pojechałyśmy do mnie. Stałam się Lady Cook, która pracuje na zlecenie wymyślonej Poison TV, w której to lecą programy o zabijaniu, mordowaniu itp., itd. Lady Cook gotuje kotlety z człowieka i robi eksteremalne mieszanki. Aha, tego dnia szukałam też ukochanej płyty, której nigdzie nie mogę znaleźć. I oczywiście nie znalazłam.
28.04.'10:
Również byłam w złotych tarasach. Ale chwila... niech sobie przypomnę - tym razem z Kaśką. Byłam tam tylko przez gadzinę, potem musiałam jechać aby opiekować się Darią - tym różowym czymś. Pokazywałam jej zuomarket. Więcej grzechów nie pamiętam.
29.04.'10:
Najlepszy dzień w moim życiu! Opiszę go kiedy indziej xD.
sobota, 10 kwietnia 2010
10.04.'10
Przed chwilą sama nie wiem po co się wylogowałam i zalogowałam ponownie. Ale... Kogo to obchodzi?
Miałam się dziś spotkać z Piotrem, lecz byłam zbyt wstrząśnięta po tym co się stało rano (a może raczej to bardziej moja matka była wstrząśnięta - to ona powiedziała że nie da rady). Chyba nie muszę mówić co się stało, każdy polak to wie! Piszę właśnie z K.W. - tj. raczej ona coś do mnie pisze, jakieś debilne rzeczy, cytuję: 'A WOGULE ŻADEN Z CIEBIE METAL !
(Szanowna pani, popełniła pani wielki błąd - nie 'wogule', lecz w ogóle)
Niestety moja kochana, która ma problem z czymś a raczej kimś (Ty Ktosiu, zakładam że to czytasz, chciałabym powiedzieć że jej stan psychiczny jest o wiele gorszy niż sądziłam) Zastanawiam się czy kontynuować rozmowę z nią ;D Ajajajaj... Będę ją kontynuować bo robi się ciekawie. Napisała że moi przyjaciele o mnie nie świadczą, ale ja i tak nie wierzę... xD Czat mi się rozłączył... TRUDNO! Jutro spotykam się z S.L.M.!!! Hahahahaha! Mam nadzieję że jutro napiszę co robiłyśmy. Moja matka ogląda telewizję, a raczej gapi się w pudło, jak to się u mnie w domciu mówi. Znowu piszę bzdury! Połowa mojego domu jest ze mną, a połowa na stali. Ah! Ale ze stali się WYPROWADZAM! Nie znajdziesz mnie na tym zadupiu (nawet jeśli bym tam mieszkała przez 10 lat to i tak ty nie znalazłbyś mnie!) Bo jak tam jestem, to i tak mnie nie ma! Hahahahaha!
Pokłóciłam się z Piotrem, ale potem było dość zabawnie (tylko się nie obraź!). Szczerze: zachwycił mnie wpis w księdze gości.
Nie... ten post mi się nie udał, ale i tak go opublikuję.
Jeśli czytasz to o porze dnia - nocy to: słodkich snów, mój kochany dziubasku. niech ci się różowe gwiazdeczki przyśnią!
(nie zapominać że kocham sarkazm!)
Dooooowiiiiiiidzeeeeeeeniiiiiiiiiaaaaaa!
Miałam się dziś spotkać z Piotrem, lecz byłam zbyt wstrząśnięta po tym co się stało rano (a może raczej to bardziej moja matka była wstrząśnięta - to ona powiedziała że nie da rady). Chyba nie muszę mówić co się stało, każdy polak to wie! Piszę właśnie z K.W. - tj. raczej ona coś do mnie pisze, jakieś debilne rzeczy, cytuję: 'A WOGULE ŻADEN Z CIEBIE METAL !
JESTEŚ TYLKO ZWYKŁYM KINDEREM !'
(Szanowna pani, popełniła pani wielki błąd - nie 'wogule', lecz w ogóle)
Niestety moja kochana, która ma problem z czymś a raczej kimś (Ty Ktosiu, zakładam że to czytasz, chciałabym powiedzieć że jej stan psychiczny jest o wiele gorszy niż sądziłam) Zastanawiam się czy kontynuować rozmowę z nią ;D Ajajajaj... Będę ją kontynuować bo robi się ciekawie. Napisała że moi przyjaciele o mnie nie świadczą, ale ja i tak nie wierzę... xD Czat mi się rozłączył... TRUDNO! Jutro spotykam się z S.L.M.!!! Hahahahaha! Mam nadzieję że jutro napiszę co robiłyśmy. Moja matka ogląda telewizję, a raczej gapi się w pudło, jak to się u mnie w domciu mówi. Znowu piszę bzdury! Połowa mojego domu jest ze mną, a połowa na stali. Ah! Ale ze stali się WYPROWADZAM! Nie znajdziesz mnie na tym zadupiu (nawet jeśli bym tam mieszkała przez 10 lat to i tak ty nie znalazłbyś mnie!) Bo jak tam jestem, to i tak mnie nie ma! Hahahahaha!
Pokłóciłam się z Piotrem, ale potem było dość zabawnie (tylko się nie obraź!). Szczerze: zachwycił mnie wpis w księdze gości.
Nie... ten post mi się nie udał, ale i tak go opublikuję.
Jeśli czytasz to o porze dnia - nocy to: słodkich snów, mój kochany dziubasku. niech ci się różowe gwiazdeczki przyśnią!
(nie zapominać że kocham sarkazm!)
Dooooowiiiiiiidzeeeeeeeniiiiiiiiiaaaaaa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)