Za rok stanie się coś ładnego. Miłego, ciekawego i kojącego. Na kilka dni. Tylko na kilka. Może tylko na 2? Źle by było to słyszeć. Za rok przez kilka dni nie będzie mnie w domu...
Pada śnieg, może deszcz. Mokre, ciężkie, ponoszone przez wiatr. Niemalże jak dym, jak płomień, jak fala. Zniknęło. Może to nie deszcz, nie śnieg. Może to jednak jest dym. Gałązki potrząsane przez lodowate powietrze, wiatr - masy powietrza błądzące od wyżu do niżu. Czy jesteśmy jak ta niewidzialna masa? Nikt nas nie chce zauważyć, mimo to istniejemy. Potrafimy spowodować katastrofy, wznosić piękne rzeczy. Pchamy ziarenka piasku, formujemy pustynie. Pustynie mądrości, które nas przerastają. Z wyżu do niżu, z wyżu do niżu. Niby pniemy się w górę, a tak naprawdę upadamy. Gonimy za zyskami, a tracimy prawdziwe życie. Nasze upadki, to próby wyrównania ogólnego poziomu? Jeśli tak, to na jakim jesteśmy? Też chcemy tych "1013 hPa"? Świat nie chce, żeby było za dobrze. Świat chce tylko spokoju, wszechobecnej równowagi. Jesteśmy tu dla zabawy.
piątek, 11 lutego 2011
piątek, 4 lutego 2011
Duma zdobycia słowa pocieszenia.
A. E. B. T. K. T. K. T. K. P. F. A. B. T. C. H. H. H. H. H. H. J.
aaaaaeeeeee!
po
po oo.
oe
ie
ae
de
dem
pod
spo
dem.
bo
bu
bó
ba
be
bez
bre
breee
brpe
ę ę ę
ą
ja
jae
jh
jjj
hhh
iii
n
po
k
Obdarłam się ze znaczeń i znalazłam się w próżni słownej. Wypełniłam Ci usta rozgrzanymi słowami, płonącymi zgłoskami. Zakopałam sens gdzieś tam. Kazałam lecieć umysłowej abstynencji zdobywać szczyty racjonalizmu. Przeżarłam serca i oczekiwałam litości, zrozumienia. Biegałam w płomieniach wyniszczającej mnie nadziei. Zachowałam pojedyncze literki, żeby pamiętać autorytet. Zatraciłam się w melancholii i nie mogłam przypomnieć sobie świetlistych chwil.
aaaaaeeeeee!
po
po oo.
oe
ie
ae
de
dem
pod
spo
dem.
bo
bu
bó
ba
be
bez
bre
breee
brpe
ę ę ę
ą
ja
jae
jh
jjj
hhh
iii
n
po
k
Obdarłam się ze znaczeń i znalazłam się w próżni słownej. Wypełniłam Ci usta rozgrzanymi słowami, płonącymi zgłoskami. Zakopałam sens gdzieś tam. Kazałam lecieć umysłowej abstynencji zdobywać szczyty racjonalizmu. Przeżarłam serca i oczekiwałam litości, zrozumienia. Biegałam w płomieniach wyniszczającej mnie nadziei. Zachowałam pojedyncze literki, żeby pamiętać autorytet. Zatraciłam się w melancholii i nie mogłam przypomnieć sobie świetlistych chwil.
środa, 2 lutego 2011
Mniam.
Dziś jak byłam w autobusie, to jakiemuś facetowi chyba penis stanął O_O Wyszłyśmy z S.L.M. śmiejąc się :D
I znalazłam taaaaaki zaaaaaajebisty obrazek, że aż muszę go tu umieścić:
I jak się można nie zakochać?! *-*
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Ale zajebiste ;3
Chyba będę czasem umieszczać bardzo krótkie posty ;)
Chciałam tylko dać linka do obrazka, który zajebiście mi się spodobał -> klik.
Chciałam tylko dać linka do obrazka, który zajebiście mi się spodobał -> klik.
niedziela, 30 stycznia 2011
Informacja z ostatniej chwili.
Hahahahahahah, jestem rośliną z łodygami czepnymi. Więcej informacji - "Bo, wiesz, ja bardzo lubię się czepiać. Czepiam się kogoś, ten ktoś coś dla mnie robi i tak przez całe życie zyskuję świetne rzeczy czepiając się. Mogę się tak czepiać w nieskończoność i przemierzam w ten sposób długie dystanse. " Mój wpis w księdze gości na sd u Xymoxa (pieczarka w fejsbukowej odsłonie).
środa, 26 stycznia 2011
Oto i moje szczęście.
A teraz? Usłyszałam właśnie, że jestem wstrętna i wredna i straszna ze mnie egoistka. A to dlatego, że było mi zimno jak się kąpałam i cały czas leciała woda. A w dodatku, jakie to okropne - postanowiłam nie zjeść jutro śniadania. Wszystko doprowadza mnie do szału. Pieprzony sprawdzian z historii z dwóch działów, pytanie z chemii, kartkówka z angielskiego, wypominanie mi tego, że CHODZĘ na kółko biologiczne i że muszę czekać na nie 45 minut, bo akurat w środę mam 6 lekcji. Jutro muszę zrobić zakupy, bo mam "obłożnie chorego" w domu. A ja to wcale chora nie jestem, o. W niedziele mówiłam, że mam trudność z oddychaniem, jakoś matka się tym WCALE nie przejęła, wczoraj po 23 jak już zasypiałam, powiedziała mi, że chyba jest bardzo chora, bo ciężko jej się oddycha i może powinna wezwać pogotowie. Boli mnie gardło, czuję się, jakby mi kto kawał drewna w nie wsadził. Ale NIE mam zaczerwienienia, także NIE JESTEM chora. Nie mam już siły, żeby więcej pisać. DOBRANOC.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Krótka "informacja".
Mama zdenerwowała się na mnie, bowiem nazywam samą siebie wredną małpą. Czyżby zazdrościła mi "zdolności"?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
